12°C bezchmurnie

Donald Tusk - kulisy wyboru. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło

Społeczność, Donald kulisy wyboru złego dobre wyszło - zdjęcie, fotografia

W relacjach pomiędzy państwami pożyteczny bywa obyczaj nie wtrącania się w cudze sprawy wewnętrzne.

Możemy mieć opinie krytyczne na temat tego, co dzieje się u innych, ale to jeszcze nie powód, by wywierać presje. Państwa świadczą też wzajemne grzeczności. Przykładowo, mogą pozwolić, by na ich terytorium z przywódcami swego państwa spotkali się mieszkający u nich imigranci. Niemcy czy Holendrzy oczywiście nie muszą świadczyć grzeczności Turcji i jej prezydentowi. Mogli powiedzieć, że nie mają nic przeciw temu, by politycy tureccy spotkali się ze obywatelami Turcji mieszkającymi w Niemczech czy Holandii - na terenie tureckich ambasad czy konsulatów. Jest to przecież Turkom należne na mocy prawa międzynarodowego. Tymczasem jedni i drudzy zabrnęli w twierdzenie, że nie dadzą Turkom zgody na wiece polityczne na swych terytoriach, bo nie popierają obecnego kierunku zmian w Turcji. W odpowiedzi doczekali się niemiłych reakcji Turcji i niepokojów na swych ulicach. Po co mnożyć konflikty niekonieczne? Zwłaszcza, gdy od dziesięcioleci sprowadza się imigrantów, by łatali demograficzne braki na starzejącym się, europejskim rynku pracy. Oczywiście obecny spór Niemców czy Holendrów z Turcją jest mniej szkodliwy dla narodów Europy, niż politycy europejscy sprowadzający tu muzułmanów. Jeszcze nie tak dawno wyrażali oni niemądry zamiar włączenia Turcji do Unii Europejskiej. Turcja stałaby się wtedy najbardziej wpływowym państwem Unii, a Islam pokazałby kto i jak może Unią rządzić. Muzułmanie wcale nie ukrywają tych intencji. I w odróżnieniu od europejczyków mają dużo dzieci czyli to do nich należy przyszłość. Tymczasem w Polsce pan Jarosław Kaczyński ujawnił, iż w rozmowach ze stroną niemiecką Polacy usłyszeli, że Niemcom trudno byłoby popierać pana Donalda Tuska wbrew stanowisku Rządu Polski. Potem nastąpiła jednak zaskakująca dla niego zmiana stanowiska Niemiec. Pytanie: dlaczego? Odpowiedź jest prosta i nie aż tak bardzo zaskakująca. Skoro nie pana Tuska, to Niemcy znaleźli by sobie jakiegoś innego kandydata. Oczywiście z innego kraju. Przecież nigdzie nie jest powiedziane, że przewodniczący Rady Europejskiej musi być z Polski. My mielibyśmy zaszczyt zagłosowania za lub przeciw nowej kandydaturze. Być może przy okazji moglibyśmy negocjować jakieś dyplomatyczne drobiazgi. Któryś domorosły geniusz dyplomatyczny wymyślił jednak, że skoro nie popieramy pana Tuska, to wysuniemy inną kandydaturę na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Właśnie tym posunięciem daliśmy Niemcom narzędzie do działania przeciw Polsce. Tak jest - tu pan Kaczyński ma rację - pan Tusk był kandydatem niemieckim. Skoro Rząd Polski otworzył państwom członkowskim Unii wybór między dwoma politykami z Polski, to Niemcy zorganizowali wybór swojego kandydata. Odkąd Platforma Obywatelska straciła władzę, Niemcy wywierają presje na Polskę i to właśnie na forum Unii. Rząd Polski słusznie twierdzi, że Unia nie powinna zajmować się zmianami politycznymi w Polsce. I prowokuje unijną procedurę wyboru pomiędzy dwoma politykami z Polski, reprezentującymi dwie strony wewnętrznego, polskiego sporu. Przy okazji zapomina, że stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej powierzane bywa osobom, które w przeszłości były głowami państw członkowskich lub szefami rządów, a tego kryterium nie spełniał kandydat Rządu Polski. A może ktoś pomyślał, że w Unii jesteśmy wśród przyjaciół? Może Rząd postanowił uczynić grzeczność dyplomatyczną Niemcom i tak najuprzejmiej się ustawił, by im łatwiej było kopnąć? Z powodu tych wydarzeń nieco ucierpiało moje polskie poczucie wartości. Pocieszam się jednak, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wolę, by to politycy niemieccy dobitnie ujawniali jak chcą traktować Polskę, niż by rządzący Polską uzasadniali, że naszą racją stanu jest trzymanie się Unii, rządzonej przez Niemcy. Przy okazji: czy politycy PiS pamiętają, że trzymanie się Unii, która kopie, jest niepomiernie mniej wiarygodne dla ich własnych wyborców, niż dla wyborców PO?

Jan Łopuszański

Donald Tusk - kulisy wyboru. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło komentarze opinie

  • gość 2017-03-21 09:57:12

    Jedno ale: Tusk mial przedluzony kadencja, wiec zaden kraj nie musial wysunac jego kandydature. A polska dyplomacja, jak naprawde chcialby go usunac ze stanowiska, mógl to zrobic, tylko odpowiedni sposób. Moim zdaniem to nadal gra PiS-u i to bardzo niebezbieczna gra

  • Gośćkuba - niezalogowany 2017-03-22 07:53:50

    Dla mnie co robił pis przedtem i teraz to nie jest Polska Racja Stanu to jest sekta Smoleńska ,która rozwala kraj od wewnątrz i jeszcze się z tego cieszy. Tak próżnić Polaków w ciągu roku toż to rekord ,tylko czemu,i komu ma to służyć.

Dodajesz jako: Zaloguj się